Palarnia książek
Mitologia

Mitologia

Jan Parandowski

Atena (Minerwa)

Jan Parandowski, Mitologia

Zeus, który od dłuższego czasu odczuwał dotkliwe bóle głowy, wezwał Hefajstosa, z bogów najtęższego kowala, i kazał sobie toporem rozbić czaszkę, aby się przekonać, co jest powodem cierpienia. Ledwo Hefajstos zadał mu zaplanowany cios, gdy z otwartej głowy wyskoczyła dorodna bogini w jasnej zbroi. W tak dziwny sposób przyszła na świat Atena, bóstwo mądrości. Zeus kochał ją najbardziej ze wszystkich swoich dzieci, sadzał wysoko na radzie bogów, cenił zawsze jej zdanie i na znak szczególnej łaski pozwalał używać swej strasznej broni – pioruna.

Była to surowa i niedostępna dziewica, postawy olbrzymiej, wielkiej siły i niezłomnego hartu. Nigdy nie myślała ani o miłości, ani o małżeństwie. Nie miała po prostu na to czasu. Zajmowało ją wszystko. Wynalazła mnóstwo pożytecznych rzeczy, a uczeni i filozofowie widzieli w niej swoją patronkę. Potępiali jedynie jej zamiłowanie do wojny. Lecz Atena zbroję nosiła tylko po to, żeby bronić słusznej sprawy i zdradziecko napadniętych miast. Gałąź z poświęconego jej drzewa oliwnego stała się symbolem zgody między zwaśnionymi. Kapłanom zaś zalecała głosić takie prawa: „Nie wzbronisz nikomu wody ni ognia. Nie będziesz wskazywał fałszywej drogi. Nie zostawisz niczyich zwłok bez pogrzebu. Nie zabijaj wołu ciągnącego pług”.

Atena szczególnie celowała w robotach tkackich i wyszywaniu. Ponieważ żadna z bogiń tym się nie zajmowała, przyznawano jej na Olimpie w tych rzeczach niedoścignione pierwszeństwo. Inaczej się działo na ziemi, gdzie pewna księżniczka, imieniem Arachne, zapewniała, że potrafi wyszywać równie pięknie, a może jeszcze piękniej niż sama bogini. Wtedy Atena stanęła z nią do zawodów: która z nich cudniej wyhaftuje tkaninę. Arachne skreśliła igłą na płótnie przedziwne bajki. Był tam Zeus porywający Europę i Leda bawiąca się z łabędziem, Danae nakryta złotym deszczem i wiele innych rzeczy, a wszystko takie żywe i takie ładne, że Atena, której własna robota nie była piękniejsza, podarła ze złości tkaninę Arachny. Biedna dziewczyna powiesiła się z rozpaczy. Teraz dopiero Atena poznała, jak dalece gniew ją zaślepił. Wróciła jej życie i jednocześnie zamieniła w pająka. Odtąd Arachne „srebrne w belkach płócienka przędzie”, na których zawisają tęczowe źdźbła słońca.1

Na początku był poród. Ewangelia świętego Jana zaczyna się od Słowa2, a „Teogonia”, poemat greckiego poety o narodzinach bogów, od Chaosu3. Nasza historia zaczyna się na porodówce, tyle że porodówką jest głowa , a położną kowal z toporem. Zeus od dłuższego czasu ma migrenę i zamiast położyć się w ciemnym pokoju z mokrym ręcznikiem na czole, każe sobie rozpierdolić czaszkę, „aby się przekonać, co jest powodem cierpienia”. udaje, że to zagadka, ale Hezjod znał odpowiedź: Zeus połknął wcześniej swoją pierwszą żonę, , bo przepowiedziano mu, że jej syn odbierze mu władzę4. W tej rodzinie połykanie bliskich to tradycja przekazywana z ojca na syna. zadaje „zaplanowany cios”, pierwsze w dziejach cesarskie cięcie wykonane przez kowala, i z głowy zamiast niemowlęcia wyskakuje dorosła baba w pełnej zbroi. Bez krzyku, pępowiny i skali Apgar, za to z włócznią. Tak według Greków rodzi się mądrość: w głowie mężczyzny, w wyniku przemocy, od razu uzbrojona i od razu ulubiona córeczka tatusia, który pozwala jej bawić się piorunem.

Ta uzbrojona mądrość ma przy tym swoje dobre strony. Prawa, które kazała głosić kapłanom, są naprawdę piękne: nie odmówisz nikomu wody ani ognia, nie wskażesz nikomu fałszywej drogi, nie zostawisz żadnego ciała bez pogrzebu, nie zabijesz wołu, który ciągnie pług. Można by je dziś wywiesić w każdym urzędzie, najlepiej nad biurkiem kierownika. Szkoda tylko, że sama bogini czytała je chyba wyłącznie z ambony, bo kiedy na jej drodze staje , z całej tej etyki nie zostaje nic.

Arachne jest zwykłą dziewczyną, która twierdzi, że haftuje równie dobrze jak bogini. Dochodzi do konkursu i Parandowski, z uczciwością rzadką u biografów władzy, odnotowuje, że praca Ateny „nie była piękniejsza”5. Bogini przegrywa, więc drze tkaninę rywalki na strzępy, a dziewczyna wiesza się z rozpaczy. Wtedy Atena „poznała, jak dalece gniew ją zaślepił”, i w akcie skruchy przywraca jej życie. W postaci pająka. Tak wyglądają przeprosiny po bosku: sorry, że cię zajebałam, od dziś mieszkasz w kącie pod sufitem.

Najciekawsze jest to, co Arachne wyhaftowała. Zeusa porywającego Europę, Ledę z łabędziem, Danae pod złotym deszczem6, czyli katalog przestępstw ojca swojej rywalki. Za ten temat, bardziej niż za jakość ściegu, zapłaciła życiem. Był to pierwszy w Europie proces o naruszenie dóbr osobistych władzy, z wyrokiem wykonanym od ręki i bez apelacji. Skazana przędzie do dziś, tyle że już bez obrazków. Bogini mądrości, kurwa.

Atena przynajmniej udawała skruchę. Jej przyrodni brat nie zawracał sobie tym głowy.

Apollo

Jan Parandowski, Mitologia

Apollo był synem Zeusa i Latony. Urodził się na wyspie Delos, pod drzewem palmowym. Gdy miał przyjść na świat, ze wszystkich stron przypłynęły łabędzie, a otoczywszy zwartym kołem błogosławioną wyspę, cudnie śpiewały. Od tej chwili jałowe skały Delos zakwitły i napełniły się radością świeżej zieleni. Dźwięki muzyki i hymnów wznosiły się ku niebu w błękitnych zwojach kadzidlanych. Rzesze pobożnych wyznawców Apollina szły ku białym świątyniom, ukrytym wśród palm, cyprysów i wawrzynów.

Apollo był najpiękniejszym z bogów. Wysoki, smukły, jasnowłosy, zachował dar wiecznej młodości i boskie przejrzyste oczy, które widziały daleko w głąb czasu i przestrzeni. Był bogiem wyroczni i wróżb, a odblask jego urody odgadywano w złotym obliczu słońca, którego był panem. Jako ten, co daje jasnowidzenie, był Apollo patronem wieszczów, śpiewaków i poetów, których zwano „dziatwą Apollina”. Sam grał mistrzowsko na cytrze.

Raz nawet wdał się w zawody z niejakim Marsjasem, który był niezrównanym flecistą. Sędziami obrano pasterzy i pasterki strzegące swych trzód na górze Nysa. Marsjas grał pierwszy i wszystkich zadziwił. Jego fletnia naśladowała kląskanie słowików, szmer źródeł, daleki głos ech leśnych, pomruk burzy, tworząc jak gdyby hymn pochwalny na cześć tej przyrody, której nieuczony Marsjas był dzieckiem i wychowankiem. Już był pewny zwycięstwa, gdy Apollo uderzył w struny swej cudownej cytry. Grał i śpiewał jednocześnie. Co chwila dobywał z dusz słuchaczy to uniesienie radości, to słodkie pragnienie, to znów smutek serdeczny. Przyznano mu pierwszeństwo. Wtedy Apollo schwycił pokonanego Marsjasa, przywiązał go za ręce do drzewa i żywcem odarł ze skóry. Umarł Marsjas i wielki płacz rozległ się z głębi lasów i gór; wszystkie boginki górskie, wszyscy bogowie leśni wylewali po nim łzy tak obficie, że z tych łez wypłynęła rzeka, którą nazwano jego imieniem – Marsjas.7

jest najpiękniejszy z bogów: wysoki, smukły, jasnowłosy, wiecznie młody, patron poetów i muzyków. Rodzi się przy śpiewie łabędzi, a jałowe skały zakwitają na jego przyjście. Gdyby żył dziś, miałby kontrakt z domem mody, milion obserwujących i podcast o rozwoju osobistym, a w tym podcaście opowiadałby, jak ważne jest zdrowe podejście do porażki.

Jego własne podejście do porażki poznajemy przy , flecistym samouku, „nieuczonym” dziecku przyrody, który gra tak, że wszystkim opada szczęka. Apollo gra i śpiewa jednocześnie, a sędziowie przyznają mu pierwszeństwo. Normalnie na tym konkurs by się skończył: zwycięzca dostaje wieniec, przegrany wraca do domu i ćwiczy. Apollo wybiera jednak procedurę rozszerzoną. Przywiązuje przegranego do drzewa i żywcem obdziera go ze skóry8.

Apollo już wygrał, sędziowie orzekli na jego korzyść, a mimo to obdziera człowieka ze skóry, bo obrazą było samo to, że śmiertelnik mógł się z nim równać. Marsjas zginął za to, że był zajebiście dobry w tym, co robił, i nie miał na to licencji z .

Żeby nie było, że to jednorazowy wybryk, Apollo ma w tej dziedzinie dorobek. Królowa chwaliła się, że ma czternaścioro dzieci, a , matka Apollina, tylko dwoje. Apollo i zeszli więc z Olimpu i kilkunastoma strzałami wybili całe potomstwo Niobe, siedmiu synów i siedem córek, za jedno zdanie przy stole9. Pod porwał córkę kapłana Apollina i bóg się zemścił, tyle że nie na Agamemnonie. Zesłał zarazę na wojsko, a dusze bohaterów, pisze , „ciżbą tłoczyły się do bram Hadesu”10. Zawinił król, zdychali szeregowi. Ta zasada przetrwała dłużej niż Olimp.

Na razie jednak Parandowski, jakby sam poczuł, że zrobiło się ciężko, rozładowuje atmosferę anegdotą11.

Jan Parandowski, Mitologia

A przy tym zdarzyła się rzecz bardzo śmieszna. Oto król Midas, który był również świadkiem owych zawodów, odszedł niezadowolony. Jemu nie podobała się gra Apollina, on jeden głosował za Marsjasem. Bóg zemścił się i dał mu ośle uszy. Królowi jednak nie wypada mieć oślich uszu. Midas ukrywał swą hańbę pod czapką, której nigdy nie zdejmował. Ale był ktoś, kto znał tajemnicę królewską – nadworny fryzjer, który, goląc Midasa, widywał go bez czapki. Król pod karą śmierci nakazał mu milczenie. Zacny balwierz bał się śmierci, ale posiadanie tak niesłychanego sekretu nie dawało mu spokoju. Koniecznie chciał się komuś zwierzyć. Nie mogąc inaczej, pobiegł nad brzeg morza, wykonał tam jamkę w ziemi i w głąb niej krzyknął, ile miał sił: „Król Midas ma ośle uszy!”. Przyniosło mu to ulgę. Tymczasem – widocznie za zrządzeniem bogów – na tym miejscu, gdzie była jamka, wyrosła trzcina, cały łan trzciny. I ledwo tylko wiatr powiał, trzciny zaczęły się poruszać, szemrać, zbierać się w głos, który mówił: „Król Midas ma ośle uszy”. Po całym kraju szedł ten zdradziecki szept trzcin i rzecz się stała jawna ku wielkiemu zmartwieniu dobrego króla, którego jedyną wadą było to, że nie znał się dobrze na muzyce.12

Rzecz bardzo śmieszna

No rzeczywiście śmieszne, chuj. Boki zrywać.

Starożytni Grecy zaśmiewali się do łez, wyobrażając sobie typa z oślimi uszami, mniej więcej tak jak my zaśmiewamy się z debilnych filmików wygenerowanych przez AI, w których politycy mają świńskie ryje. Prawdę mówiąc, nie wiem, kto jest głupszy. Humor zawsze był czymś egalitarnym, z socjalistyczną tendencją do równania w dół. Mamy tu zresztą pełny zestaw: król z oślimi uszami, fryzjer, który nie wytrzymał z tajemnicą, i trzcina, która rozniosła ją po kraju. Pierwszy przeciek w historii mediów, i jeden z nielicznych, po których konsekwencje poniosła wyłącznie władza.

Tylko czy Grecy śmiali się również przy opowieści o obdzieraniu ze skóry za to, że ktoś był dobry w tym, co robił? Pewnie nie. Przy tej historii mieli się bać, bo strach to kolejna emocja, którą te opowieści miały dostarczać, i to emocja bardzo praktyczna. Uczy, gdzie jest twoje miejsce.

Skoro opowieść miała straszyć, a nie tylko bawić, to czy mamy do czynienia ze zwykłą literaturą? Albo może niezwykłą, bo w chuj starą? Chyba nie. już na pierwszych stronach zaznacza, że mitologia nie jest jeszcze całą religią13. Religią były obrzędy, a obrzędy wyglądały dokładnie tak jak mity.

W 480 roku przed naszą erą, przed bitwą pod , wódz Ateńczyków składał ofiary na okręcie. Przyprowadzono mu trzech pięknych perskich jeńców w złotych szatach i wróżbita kazał ich zarżnąć dla Dionizosa, którego przydomek brzmiał Surowożerca. Temistokles się zawahał, ale lud, pisze grecki biograf , „który zawsze w niebezpiecznych przygodach i rozpaczy woli przeciw wszelkiemu rozumowi szukać na ocalenie swoje nadzwyczajnych pomocy”, wezwał jednogłośnie boga i młodzieńcy trafili na ołtarz14. Plutarch powtarza to za historykiem Faniasem z Lesbos, a działo się w czasach, kiedy Ateny były już demokracją15.

W samych Atenach też nie było lepiej. Podczas majowego święta Targeliów wyprowadzano za miasto dwoje ludzi, mężczyznę za grzechy mężczyzn i kobietę za grzechy kobiet, z naszyjnikiem z fig na szyi, i, jak pisze Parandowski, zabijano16. Najczęściej byli to skazańcy, co niewiele zmienia. Z czasem obyczaje łagodniały, a jak wyglądało to łagodnienie, widać na wyspie . Kapłani zakładali tam cielęciu buciki na racice i prowadzili je do ołtarza jak dziecko, ponieważ kiedyś prowadzono tam dziecko. Postęp cywilizacyjny polegał na tym, że ofiara dostała buty17.

Jeśli te opowieści przedstawiają rzeczywisty system wierzeń, możemy zrozumieć, dlaczego u schyłku starożytności w naszej części świata przewagę zdobył inny koncept, propagowany początkowo przez żydowskich heretyków. Jezus cię kocha. Okazało się z czasem, że rękami sług swoich kocha za bardzo, zwłaszcza dzieci, i dziś opisują to raporty komisji i akty oskarżenia18. Ale wówczas to przesłanie mogło wydawać się wyjątkowe. Na pewno bardziej niż pękająca w szwach koncepcja Trójcy, która jest jednością, ale nie czas i nie miejsce, żeby dopierdalać się do chrześcijaństwa. Jezus nie marzył, jak albo , żeby oskórować człowieka. Był wszechmocny i kochał, uwodząc, a zmęczony antyk nie miał szans się oprzeć.

Parandowski

Co ciekawe, do tego samego wniosku dochodzi . Kończy wstęp do swojej książki zdaniem, że jedyną religią, która naprawdę odpowiadała potrzebie czasu, było chrześcijaństwo19. Pisze to człowiek, który przez całą książkę opisuje z czułością kolekcjonera, Kim więc był ten człowiek?

Jan Parandowski urodził się w 1895 roku we Lwowie. W czasie pierwszej wojny światowej był internowany w Rosji20, a po powrocie zrobił na Uniwersytecie Lwowskim doktorat z filologii klasycznej i archeologii. „Mitologię” wydał w 1924 roku, jako młody człowiek pod trzydziestkę, i od stu lat polska szkoła wręcza ją dzieciom, żeby poznały korzenie europejskiej kultury. W 1929 roku przeniósł się do Warszawy, a od 1933 roku aż do śmierci w 1978 roku, z przerwą na wojnę, był prezesem polskiego PEN Clubu. Dwukrotnie nominowano go do Nagrody Nobla21.

Jego życiorys rymuje się z tą książką lepiej, niż można by się spodziewać. Na igrzyskach olimpijskich w Berlinie w 1936 roku, kiedy medale przyznawano jeszcze także za sztukę, dostał brązowy medal w konkursie literackim za powieść „Dysk olimpijski”22. Stanął więc na podium konkursu artystycznego i, w odróżnieniu od , zszedł z niego w całej skórze, choć gospodarze tamtych igrzysk mieli dość boskie mniemanie o sobie. W czasie okupacji działał w konspiracyjnym życiu kulturalnym, a w powstaniu warszawskim spłonęły jego niewydane rękopisy i całe archiwum. Po wojnie przełożył prozą „”23. W 1964 roku dostał od władz Nagrodę Państwową pierwszego stopnia i w tym samym roku podpisał „List 34”24, w którym pisarze i naukowcy protestowali przeciwko cenzurze w PRL. Człowiek, który opowiedział polskim dzieciom historię , po czterdziestu latach sam stanął po jej stronie. Władza w PRL też nie przepadała za haftami o swoich przestępstwach.

Sama „Mitologia” też jest książką nietypową. Parandowski uprzedza na pierwszej stronie, że z setek lokalnych wersji wybiera „podania najbardziej rozpowszechnione”, a z innych bierze szczegóły, jeśli są piękniejsze albo ciekawsze25. Tam, gdzie Grecy mieli dziesięć opowieści, on pisze jedną, spójną, i nie mówi, skąd wziął który kawałek. Zaczyna od religii: od kamieni polewanych oliwą, kultu zmarłych, ofiar z ludzi i zabobonników, a dopiero potem wprowadza czytelnika na Olimp. Grecki materiał przeplata polską poezją, od Kochanowskiego przez Wyspiańskiego po Leśmiana, więc Akteon ginie u niego wierszem polskiego poety. I łagodzi: ojca „okalecza”, w ostatniej chwili zastępuje łania, a z beczki nie zostaje nawet nadzieja.

Do tego dochodzi układ. Spora część książki to katalog: , notka. , notka. , notka. I tak przez Olimp, niebo, ziemię, morze i piekło, aż po bóstwa doli. Notka zwykle kończy się tak samo, czyli opisem, jak boga przedstawiano w rzeźbie, co trzyma w ręce i jakie zwierzę mu towarzyszy. Hera ma jabłko granatu i berło z kukułką, Atena sowę, kłosy i maki. To nie jest książka do czytania, tylko przewodnik po muzeum, w którym eksponaty od czasu do czasu kogoś obdzierają ze skóry. Dopiero przy bohaterach Parandowski zaczyna naprawdę opowiadać i wtedy widać, że potrafi.

Inni robili to po swojemu. Robert Graves w „Mitach greckich” z 1955 roku zestawia wszystkie warianty z odsyłaczami do źródeł i dorzuca własne, często fantazyjne teorie o pradawnym kulcie bogini26. Zygmunt Kubiak w „Mitologii Greków i Rzymian” z 1997 roku opowiada z erudycją humanisty, który co chwila przerywa, żeby skomentować27. Stephen Fry w „Mythosie” z 2017 roku podaje te same historie jak anegdoty przy barze28. Parandowski stoi gdzieś pośrodku: jest mniej dokładny od Gravesa, mniej uczony od Kubiaka i znacznie przyzwoitszy od Fry’a, za to pisze tak, że dziecko czyta to jak baśń, a dorosły dopiero po latach orientuje się, co właściwie przeczytał.

Ten lwowski filolog, olimpijczyk i obrońca wolności słowa napisał dla dzieci książkę, która zaczyna się od pierwszego zdania: „Mitologia jest zbiorem baśni o bogach i bohaterach”. Prawdziwy początek tej baśni wypada jednak dużo wcześniej niż poród Ateny.

Na początku był Chaos

Na początku był Chaos. Z Chaosu wyłoniło się Niebo i Ziemia, czyli i . Mieli dzieci, ale Uranosowi dzieci się nie podobały, więc wypierdolił je do Tartaru, w otchłań tak głęboką, że kowadło leciałoby do niej dziewięć dni i dziewięć nocy. Najmłodszy syn, , za namową mamusi bierze żelazny sierp i, jak pisze , „okalecza go haniebnie”29. Tym jednym słowem autor szkolnej lektury od stu lat oszczędza polskim dzieciom informacji, co dokładnie Kronos tatusiowi uciął. Dzieci i tak się domyślają, bo dzieci zawsze się domyślają.

Kronos zostaje królem, ale wie, że i jego obali syn, więc połyka każde dziecko, które urodzi mu żona. Pięcioro. Przy szóstym podaje mu kamień zawinięty w pieluszki i Kronos połyka kamień, co sporo mówi o ojcostwie w tej rodzinie, skoro ojciec nie odróżnia niemowlęcia od kamienia. Tym szóstym dzieckiem jest . Dorasta w ukryciu, wraca i każe matce podać ojcu środek na wymioty, a Kronos „wśród straszliwych męczarni” rzyga rodzeństwem Zeusa30.

Pierwsze trzy pokolenia wyglądają więc tak. Dziadek zamyka dzieci w piwnicy. Ojciec okalecza dziadka sierpem i zjada własne dzieci. Syn truje ojca i wtrąca go do tej samej piwnicy. Baśń, lektura, ocena celująca za znajomość treści. Grecy wcale nie uważali tego za horror, dla nich była to kronika rodzinna władzy, która rządziła światem. A ponieważ Zeus tę władzę ostatecznie przejął, jego dom zasługuje na osobny rozdział.

Olimp, czyli rodzina na pokaz

Najpierw sam budynek. ma 2918 metrów, czyli ledwie czterysta metrów więcej niż Rysy. Władca wszechświata mieszkał więc piętro wyżej niż szczyt, na który w Tatrach wchodzą tłumy w sandałach. Najwyższy wierzchołek, Mytikas, zdobyto dopiero 2 sierpnia 1913 roku: dwaj Szwajcarzy z miejscowym myśliwym weszli na górę i nikogo nie zastali31. Bogowie Wschodu podeszli do sprawy poważniej. Kajlas, siedziba Śiwy, ma 6638 metrów i do dziś nikt na niego nie wszedł, bo chińskie władze na to nie pozwalają. Nanda Devi, góra bogini, ma 7816 metrów, a jej wschodni wierzchołek, 7434 metry, zdobyli latem 1939 roku Jakub Bujak i Janusz Klarner z polskiej wyprawy32. Polacy dotarli więc do siedziby bogini dwa i pół raza wyżej niż Grecy do , i to na dwa miesiące przed wojną, w której bogowie nikomu nie pomogli.

Zeus był opiekunem przysięgi, gościnności, przybyszów i żebraków, strażnikiem praw moralnych. W domu był strażnikiem nieco innych wartości. Kiedy wpadał w gniew, „rzucał bez miłosierdzia bogami po salach swego pałacu, aż drżały ściany ze złota”33. Żonę, , raz związał złotym łańcuchem i powiesił za ręce u szczytu Olimpu, a dla większej męczarni przywiązał jej do nóg dwa kowadła34. Uwolnił ją po kilku dniach, na prośbę innych bogów. Gdyby na Olimpie działała procedura Niebieskiej Karty, dzielnicowy miałby tam stałą przepustkę35.

Hera raz, razem z i , spętała męża36, ale na co dzień wybierała łatwiejsze cele. Kiedy Zeus zakochał się w nimfie , Hera zamieniła Io w krowę i dała jej strażnika o stu oczach, a gdy krowę uwolnił, wysłała za nią bąka, który kłuł ją tak długo, aż nieszczęsna jałówka przebiegła cały świat i padła dopiero w Egipcie37. Córki króla powiedziały, że są równie piękne jak Hera, więc zesłała na nie szaleństwo i pasły się na łąkach w przekonaniu, że są krowami. Inne panny, równie zarozumiałe, zamieniła w kamienne schody prowadzące do świątyni, a ich ojciec, kapłan, codziennie po nich chodził i słyszał pod stopami ich jęk38. Mąż się puszczał, a karę ponosiły kobiety. Ta część mitologii zestarzała się najmniej.

Swojej gościnności Zeus pilnował równie gorliwie jak wierności. Zszedł kiedyś na ziemię sprawdzić, czy ludzie przestrzegają jego prawa, i wszyscy zamykali mu drzwi przed nosem. Otworzyli tylko dwoje staruszków, i Baucis. Ich lepiankę zamienił w świątynię, a resztę miasta zatopił i mieszkańców przemienił w żaby39. Za brak noclegu dla nieznajomego cała gmina poszła pod wodę.

Prawdziwym arcydziełem jest jednak ród . Tantalos był ulubieńcem bogów i jadał z nimi na Olimpie, aż zaczął wątpić, czy bogowie są naprawdę bogami. Postanowił to sprawdzić empirycznie: zaprosił ich na kolację i podał pieczeń z własnego syna, 40. Bogowie się zorientowali i tylko , pogrążona w żałobie po porwanej córce, z roztargnienia zjadła kawałek łopatki. Zeus chłopca wskrzesił, a brakującą łopatkę uzupełnił płytką z kości słoniowej. Pierwsza endoproteza w dziejach i od razu z materiału premium.

Uratowany Pelops niczego się z tej przygody nie nauczył. Wygrał żonę w wyścigu rydwanów, przekupując woźnicę rywala, a potem, zamiast mu podziękować, zrzucił go ze skały. Jego syn pogodził się z bratem , zaprosił go na kolację i na koniec podał mu koszyk z głowami jego synów, a pieczeń, która tak bratu smakowała, przyrządzono z ich ciał. Słońce, pisze , schowało się, „aby nie patrzeć na tak ohydne zbrodnie”41. W tej rodzinie przez cztery pokolenia nikt nie zjadł kolacji u krewnych bez pytania, z czego, kurwa, jest farsz. Syn Atreusa, prawnuk Tantalosa, nazywał się i poprowadził Greków pod .

Grecy też to wszystko widzieli i nie wszystkim się podobało. Filozof napisał, że i przypisali bogom „wszystko to, co u ludzi wstyd i hańbę przynosi”42. Dodał, że gdyby woły, konie i lwy miały ręce i umiały malować, malowałyby bogów podobnych do wołów, koni i lwów. Była to pierwsza w dziejach recenzja religii, napisana przez jej wyznawcę, i nie spotkała się z entuzjazmem.

Kim byli Grecy

Skoro sami Grecy widzieli, jacy są ich bogowie, nasuwa się pytanie, kim byli ci ludzie i co mówią o nich samych mity.

Z jednej strony mamy wiedzę z historii i rachunek trudny do zakwestionowania. Grecy dali nam demokrację i filozofię, tragedię i komedię. Historię jako naukę dał nam , a medycynę 43. Geometrii Euklidesa uczymy się do dziś niemal w tej samej formie, a uczony z Aleksandrii zmierzył obwód Ziemi przy pomocy kija, cienia i geometrii i pomylił się niewiele44. Do tego alfabet z samogłoskami, igrzyska olimpijskie i połowa słownika, którym opisujemy życie publiczne: polityka, demokracja, tyrania, demagog. I słowo „idiota”, które oznaczało człowieka zajętego wyłącznie własnymi sprawami i obojętnego na sprawy wspólne45.

Z drugiej strony mamy tych skórujących bogów, którzy zamieniają ludzi w krowy i podają dzieci na półmisku. Jak to się, do chuja, mieści w jednym narodzie?

Odpowiedź zaczyna się od imienia . wyjaśnia, że jest ono spokrewnione z indyjskim Dyaus, staroniemieckim Ziu i łacińskim Jupiter, czyli Diovis pater, ojciec nieba46. Grecy byli ludem indoeuropejskim. Ich przodkowie, przybysze mówiący językiem spokrewnionym z sanskrytem, łaciną i polskim, przyszli na południe Bałkanów najpewniej z północy47 i zastali tam ludy, które od tysiącleci czciły Ziemię, matkę, węże, kamienie, drzewa i zmarłych. Przybysze przynieśli ze sobą boga nieba, pana piorunów, wojownika i króla.

Kiedy się to wie, mitologia nabiera sensu. Wojna bogów z tytanami, wojna z gigantami, synami Ziemi, walka z Tyfonem, którego zrodziła z zemsty, wyglądają jak kronika podboju opowiedziana przez zwycięzców. Parandowski opisuje zresztą, co działo się z miejscowymi bóstwami, kiedy zapanowali Olimpijczycy. Jedne ożeniono z przybyszami, inne zdegradowano do herosów albo kapłanów. A czasem w świątyni nowego boga pokazywano grób jego poprzednika, „którego on pokonał”48. To tak, jakby przewodnik w kościele mówił: a tu, proszę państwa, leży bóg, którego czciliście przed nami.

Nie wszyscy się poddali. W Arkadii bogini , pół kobieta, pół ryba, olała nową władzę i przez całą starożytność stała w swojej świątyni w gaju cyprysowym, „dziwaczne zjawisko wśród pięknych i ludzkich posągów reszty bogów”49. Ostatnia wioska Galów, tylko z łuskami.

Podbój tłumaczy też charakter samego . Parandowski zauważa, że poezja „była rycerska i dworska”50, a bogowie Homera to arystokracja: nieśmiertelna, piękna, bogata i bezkarna. Dobroć nie należy do ich obowiązków, wielkość owszem. Dlatego najstraszniejsze kary w tej książce spadają na ludzi, którzy uznali, że mogą się z nimi równać. haftowała jak bogini, grał jak bóg, miała więcej dzieci niż bogini, a sprawdził, czy bogowie wiedzą to, co twierdzą, że wiedzą. Grecy mieli na to słowo, hybris, czyli pycha. Definiowała ją jednak władza, więc za pychę uchodziło wszystko, co podważało hierarchię, i morał każdej z tych historii brzmi tak samo: nie porównuj się z władzą, bo ci się dostanie.

Jeden Grek zrozumiał to już w starożytności. Pisarz ogłosił, że bogowie byli po prostu ludźmi, a Zeus był królem zdobywcą, który kazał oddawać sobie cześć boską, „aby zyskać tym większy posłuch”51. Ubóstwiony polityk. Grecy uznali to za skandal, za to Rzymianie potraktowali jak wskazówkę ustrojową i z czasem zaczęli ogłaszać bogami swoich cesarzy52.

Władza z podboju to jednak tylko część odpowiedzi. Drugą jest szacunek dla sił natury. Grecki chłop, przechodząc obok kamienia na rozstajach, padał na kolana i polewał go oliwą. Zeus w mieszkał w pniu dębu i przemawiał szumem liści, w każdym drzewie żyła nimfa, każda rzeka była bogiem. A natura nie negocjuje. Piorun nie tłumaczy, dlaczego pierdolnął, zaraza nie sprawdza, kto zawinił, morze nie ma sumienia. Bogowie greccy są kapryśni i okrutni, bo są pogodą, chorobą i trzęsieniem ziemi z ludzką twarzą, a cała teologia Greków była meteorologią z drzewem genealogicznym. Kiedy zabił Marsjasa, z łez opłakujących go nimf wypłynęła rzeka. Człowieka zapamiętała natura, bogowie nie.

Trzecią częścią odpowiedzi jest kult zmarłych. Zmarły był dla Greka groźną potęgą, którą trzeba było przebłagać krwią, i z tego kultu wyrósł kult herosów. Herosem zostawał po śmierci założyciel miasta, prawodawca, wojownik, poeta albo wynalazca. Jego grób stał na rynku jako największa świętość gminy, a czasem trzymano jego położenie w tajemnicy, żeby wróg nie wykradł kości. Grecy czcili wybitność, a najwyższym, co mógł osiągnąć człowiek, była doskonałość. Z tego samego źródła wyrosły igrzyska olimpijskie i skóra Marsjasa.

Z tych trzech kawałków składa się rozwiązanie zagadki. Bogowie byli tak chujowi, że Grecy musieli sami wymyślić to, czego od nich nie dostali. Etykę wymyślili filozofowie, bo z Olimpu nie dało się jej wyczytać. Prawo wymyślili prawodawcy, bo wyrok boski wyglądał jak wyrok na Arachne. Hipokrates napisał, że padaczka, nazywana świętą chorobą, ma przyczyny naturalne jak każda inna53. Grecka cywilizacja jest w dużej mierze odpowiedzią na greckich bogów.

Przy tym wszystkim ludzie pozostali ludźmi. W Dodonie odkopano ołowiane tabliczki z pytaniami do wyroczni Zeusa i na jednej z nich czytamy: „Agis zapytuje, czy kołdry i poduszki zgubiono, czy też skradziono”54. W , w najświętszym miejscu świata greckiego, pielgrzymi pytali boga o małżeństwo, o pożyczkę i o to, kiedy mogą liczyć na spadek po bogatym wujaszku55. Przez trzy tysiące lat zmieniły się tylko narzędzia. Agis zapytałby dziś czat.

Agamemnon i inni

Zwykli ludzie pytali o poduszki, a wodzowie o wiatr. Tu na scenę wraca , król , prawnuk i wódz naczelny koalicji wszystkich Greków. Jego kariera jest podręcznikiem, który powinien przeczytać każdy wyborca.

Przed wyprawą na flota stoi w porcie, bo nie ma wiatru. Wróżbita ogłasza, że bogini domaga się ofiary z córki wodza, więc Agamemnon sprowadza córkę, , pod pretekstem zaręczyn z . Dziewczyna przyjeżdża wesoła, w przekonaniu, że jedzie na własne zaręczyny, a zamiast stroju weselnego dostaje wstęgi zwierzęcia ofiarnego. , łaskawy dla czytelnika, pozwala w ostatniej chwili podmienić ją na łanię56. Agamemnon nie mógł jednak o tym wiedzieć. Zakrył twarz płaszczem i pozwolił podnieść nóż, żeby flota dostała wiatr w żagle.

Pod Troją porywa córkę kapłana i za jego decyzję płacą życiem jego ludzie. Kiedy musi ją oddać, z czystej złości odbiera Achillesowi jego brankę, a kiedy potem potrzebuje Achillesa, obiecuje mu, jak czytamy, „złote góry”57. Po dziesięciu latach wraca do domu z wozami pełnymi łupów i ginie w wannie, zarąbany siekierą przez żonę i jej kochanka58. Kariera polityczna w pigułce: poświęcić cudze życie, spierdolić kryzys, obiecać złote góry i zginąć we własnej łazience.

A cała ta wojna zaczęła się od wyborów. Na weselu rzucono jabłko z napisem „Dla najpiękniejszej”59 i pasterz miał wskazać zwyciężczynię. Trzy kandydatki złożyły mu trzy obietnice. obiecała władzę. obiecała mądrość, a Parys przypomniał sobie pewnego mądrego staruszka, który miał pomarszczoną twarz i smutne oczy. obiecała mu najpiękniejszą kobietę świata, czyli cudzą żonę, i Parys nie wahał się ani chwili. Programu nie przedstawiła żadna z kandydatek, każda zaproponowała łapówkę, a wyborca wziął najprzyjemniejszą. Pierwsza kampania w dziejach Europy zakończyła się dziesięcioletnią wojną i spalonym miastem.

Syzyf i Bellerofont

Byli jednak w tej książce ludzie, którzy z bogami nie przegrali od razu. Najdłużej opierał się im król .

Jan Parandowski, Mitologia

Król Syzyf panował w Koryncie. U szczytu skalistej góry, zwanej Akrokoryntem, stał jego pałac, otoczony czarnym i zielonym kręgiem starodrzewu. Z rana, po kąpieli, wychodził król na terasę zamkową i rozglądał się po swoim państwie. Słońce wilgotne i czyste przydawało słodyczy fali pagórków biegnących nad wybrzeżem sarońskim. W dole, na obszernej piaszczystej równinie, rysowały się proste i białe ulice Koryntu, lekko nachylonego ku morzu. W błękitnej zatoce czerniły się pękate kadłuby okrętów, które porastał las masztów. Pomimo wczesnej pory roje ludzi, na podobieństwo mrówek, krzątały się dokoła magazynów portowych. Z drugiej strony słychać było zgiełk stoczni, kuźni i warsztatów, a z dzielnicy farbiarzy płynęły rynsztokami strumienie barwionej wody. Wszystko to było dziełem króla Syzyfa, który założył miasto i uczynił je bogatym, wybrawszy miejsce na port tak dogodny, że można w nim było pobierać daninę od wszystkich statków płynących ze wschodu i zachodu.

Król Syzyf był ulubieńcem bogów. Zeus zapraszał go na uczty olimpijskie. Pomimo lat był wciąż rześki i silny, albowiem nektarem i ambrozją odświeżał swoje ziemskie ciało. Lecz miał jedną wadę: lubił plotki. Ilekroć wracał z Olimpu, zawsze coś niecoś przebąknął o tym, co się tam mówiło. Bogowie puszczali to płazem, gdyż były to sprawy dość błahe. Raz jednak wygadał się Syzyf przed ludźmi z jakiegoś sekretu Zeusa. Rzecz była naprawdę poufna i władca bogów miał z tego powodu przykrości. Rozgniewał się i posłał plotkarzowi bożka śmierci, Tanatosa, aby go sprzątnął ze świata. Snadź chytry królik spodziewał się tego, bo urządził zasadzkę na Tanatosa, uwięził go i, mocno zakuwszy w kajdany, zamknął w piwnicy.

Ludzie przestali umierać, jak w Sabałowej bajce. Hades poszedł ze skargą do Zeusa. Wysłano Aresa, by uwolnił boga śmierci. Pierwszy umarł Syzyf. Ale, konając, nakazał żonie, aby zostawiła jego zwłoki nie pochowane. Tak się stało. Ponieważ dusza, której ciała nie pogrzebano, nie mogła wejść do państwa cieni, Syzyf błąkał się nad brzegami Styksu, jęcząc i narzekając. Tak długo się użalał, aż go zaprowadzono przed Plutona. Z głośnym płaczem opowiadał Syzyf, że ma niegodziwą żonę, która jego trupa wyrzuciła na śmietnik i nie chce mu sprawić pogrzebu. Pluton pozwolił mu raz jeszcze wrócić na ziemię, aby ukarać niedbałą i zarządzić, co potrzeba.

Król Koryntu poszedł, ale nie wrócił. Bogowie, którzy rządzą całym wielkim światem, zapomnieli o nim, a on sam zachowywał się teraz tak cicho i ostrożnie, żeby jak najmniej o nim mówiono. Żył bardzo długo, lecz na koniec przypomniano sobie w piekle o przebiegłym uciekinierze. Znienacka zaskoczył go Tanatos, uciął mu pukiel włosów i krnąbrną duszę zabrał do podziemi. W Hadesie wymierzono mu ciężką karę: miał wynieść wielki kamień na bardzo wysoką i stromą górę. Syzyf natychmiast zabrał się do roboty, sądząc, że z łatwością to uczyni, a potem już będzie miał spokój. Wydźwignął ów głaz prawie pod sam szczyt, gdy wtem skała wyśliznęła mu się z rąk i spadła z powrotem na dół. Za drugim razem to samo, i za trzecim, i za dziesiątym. Tak zawsze. Już jest Syzyf bliski celu i zawsze coś mu kamień z rąk wyrywa, i musi biedak pracę zaczynać na nowo. Być może, iż podanie o „pracy Syzyfowej” powstało stąd, że w odległej starożytności zbiegłych zbrodniarzy i niewolników przywiązywano do ciężkiego kamienia lub belki, którą zawsze ze sobą wlec musieli.60

Zanim zaczął pchać kamień, był najlepszym menedżerem w całej mitologii. Założył miasto, zbudował port i wybrał takie miejsce, żeby od każdego statku płynącego ze wschodu i z zachodu pobierać daninę. Korynt rzeczywiście leżał na przesmyku między dwoma morzami i bogacił się na handlu, więc ten mit stoi na solidnych podstawach ekonomicznych61.

Zgubiła go ta sama wada co fryzjera : nie umiał trzymać języka za zębami. skromnie pisze o „jakimś sekrecie ”, ale , autor starożytnego zbioru mitów, nie owija w bawełnę. Zeus porwał Eginę, córkę boga rzeki Asoposa, a Syzyf powiedział ojcu, kto to zrobił62. Mamy więc trzeciego sygnalistę po i fryzjerze. W tej mitologii najcięższym przestępstwem jest mówienie prawdy o Zeusie, a kara przychodzi szybciej niż za podanie bogom dziecka na obiad.

Syzyf nie dał się jednak zabić. Zakuł Śmierć w kajdany i zamknął w piwnicy, a ludzie przestali umierać63. Bogowie wykazali się przy tym wyczuciem: do uwolnienia Śmierci wysłali boga wojny, który na umieraniu znał się najlepiej. Potem Syzyf zrobił coś jeszcze piękniejszego. Kazał żonie nie chować swojego ciała, a w Hadesie złożył na nią skargę, że go nie pochowała. Wygrał apelację, powołując się na przepis, który sam kazał złamać, wrócił na ziemię i żył długo, „cicho i ostrożnie, żeby jak najmniej o nim mówiono”. Pierwszy prawnik w dziejach i od razu skuteczny, a przy okazji jedyny człowiek w tej książce, który odkrył, jak przeżyć pod : siedzieć cicho, kurwa, i się nie wychylać.

Kiedy w końcu go złapali, bogowie, którzy mieli do dyspozycji pioruny, potwory i wszechmoc, nie wymyślili nic gorszego niż robotę bez sensu. Kamień pod górę, kamień w dół i od nowa, na wieki64. Parandowski dodaje trzeźwo, że opowieść mogła powstać z dawnego zwyczaju przykuwania zbiegłych niewolników do kamienia, który musieli za sobą wlec. Bogowie ukarali więc Syzyfa życiem niewolnika i to jest najszczersza rzecz, jaką o sobie powiedzieli. W Tartarze ma zresztą towarzystwo: stoi tam w wodzie, której nie może się napić, a noszą wodę w sitach do beczki bez dna65. Za najgorszą karę Olimp uważał pracę, z której nic nie wynika. Każdy, kto przeżył w korporacji trzecią reorganizację w ciągu roku, wie, że mieli rację.

Francuski pisarz Albert doszedł w 1942 roku do wniosku odwrotnego niż bogowie: „trzeba wyobrażać sobie Syzyfa szczęśliwym”66. Kamień i tak spadnie, ale Syzyf wie, po co go pcha, i pcha na złość tym na górze. Jego wnuk takiej cierpliwości już nie miał.

Jan Parandowski, Mitologia

Wnukiem Syzyfa był piękny Bellerofon, któremu zdarzyło się w młodości zabić przez nieostrożność własnego brata. Uważano go za zbrodniarza i wygnano z kraju. Wygnaniec schronił się do króla Projtosa, lecz tu zakochała się w nim podstarzała królowa. Bellerofon opierał się jej zalotom, co ją tak rozeźliło, że oskarżyła go przed mężem, jakoby ją chciał porwać. Projtos nie miał odwagi sam ukarać młodzieńca. Posłał go więc do Azji Mniejszej, do króla Licji, Iobatesa, dając na drogę list, mocno opieczętowany. Bellerofon nie wiedział, że jest tam wyrok śmierci na niego. Iobates, odczytawszy Projtosowe orędzie, postanowił zgładzić nieszczęśnika w sposób dyskretny i zażądał, by stanął do walki z Chimajrą (Chimerą). Był to potwór dziwaczny: z przodu lew, z tyłu smok, a pośrodku koza. Ze wszystkich trzech paszcz buchał ogień okropny. Przeciw Chimajrze Iobates wysyłał całe zastępy wojska, lecz z takiej wyprawy nikt nigdy nie wracał. Ludzie zamykali się po domach, drżąc z trwogi przed potworem, który włóczył się po lasach i polach.

Bellerofon wcale się nie bał. Wieczorem pomodlił się do Ateny i usnął. Gdy się obudził nazajutrz, ujrzał obok siebie złote wędzidło. Wziął je, ale nie wiedział, co to znaczy. Dopiero w ogrodzie spotkał skrzydlatego konia, Pegaza, i zrozumiał, że to na niego wędzidło i że wszystko dzieje się za sprawą Ateny. Wskoczył więc na grzbiet rumaka i wzbił się w powietrze. Teraz mógł walczyć z Chimajrą. Potwór ciskał się, dymił, warczał, strzelał ogniem, ale Bellerofon wysoko ponad nim drwił z jego wściekłości i co chwila podlatywał, aby go ukłuć oszczepem. Na koniec udało mu się wrazić Chimajrze oszczep w gardło. Pocisk miał ostrze z ołowiu, który stopił się w ogniu buchającym z paszczy i zalał wnętrzności. Potwór zdechł, a Bellerofon w triumfie wrócił do Iobatesa.

Król rozczulił się, podarł list Projtosa, dał bohaterowi własną córkę za żonę i podzielił się z nim królestwem. Kraj odżył, albowiem Bellerofon ochraniał go swym męstwem. Żaden wróg nie ważył się wtargnąć w jego granice. Owe powodzenia tak oszołomiły wnuka Syzyfa, iż zdawało mu się, że wszystkiemu podoła. Ziemia była dla niego za mała. Zamyślał Olimp zdobyć i Zeusowi piorun wydrzeć. Tu był kres jego dumy i chwały. Ledwo wzniósł się w powietrze na swym skrzydlatym rumaku, otoczyły go gęste chmury i piorun zwalił jeźdźca na ziemię. Spadł w przepaście górskie, osmalony ogniem niebieskim, ranny i bezsilny. Z oczyma obłąkanymi, których światło ćmiła nędza klęski, odszedł na pustynię, gdzie unikając ludzi, przeżuwał swą hańbę w samotności i zapomnieniu.67

trafia do króla , tego samego, którego córki przerobiła na krowy, więc z kobietami ten dom miał problemy od pokoleń. Królowa się w gościu zakochuje, gość odmawia, królowa oskarża go o próbę porwania, a Projtos robi to, co robi każdy tchórzliwy szef: deleguje problem. Wysyła chłopaka z zapieczętowanym listem do króla Licji, a w liście jest prośba, żeby go zabić. Ta historia jest już u i to jedyne miejsce w „Iliadzie”, gdzie mowa o piśmie68. Pierwszy list w literaturze europejskiej był donosem z prośbą o egzekucję. Od tamtej pory listy polecone budzą w ludziach uzasadniony niepokój.

też nie chce brudzić sobie rąk, więc posyła Bellerofonta na , z której walki nikt jeszcze nie wrócił. Mamy pełny łańcuch dowodzenia, w którym nikt nie chce podpisać wyroku. Bellerofont dostaje od złote wędzidło i łapie , tego samego konia, który wyskoczył z szyi Meduzy ściętej przez . Z powietrza zabija potwora oszczepem z ołowianym grotem, który topi się w ogniu i zalewa bestii wnętrzności. Pierwszy nalot w dziejach, przeprowadzony przy całkowitym panowaniu w powietrzu.

Potem przychodzi nagroda: córka króla, pół królestwa i spokój na granicach. Bellerofont wygrał wszystko, co dało się wygrać na ziemi, i właśnie wtedy uznał, że ziemia jest dla niego za mała. Postanowił zdobyć Olimp i wyrwać Zeusowi piorun, a piorun zwalił go z konia. Według , poety, który układał pieśni na cześć zwycięzców igrzysk, Pegaz po prostu zrzucił jeźdźca, bo nawet koń miał więcej rozumu69. Pogromca Chimery skończył jako obłąkany włóczęga, który na pustyni unikał ludzi.

Te dwie historie stoją obok siebie nieprzypadkowo. Dziadek oszukał bogów, żeby żyć po swojemu, i zapłacił za to wiecznym pchaniem kamienia. Wnuk pokonał potwora, a potem sam zapragnął zostać Zeusem i roztrzaskał się o ziemię. Pierwszy jest patronem każdego, kto walczy z władzą. Drugi jest przestrogą dla każdego, kto tę władzę w walce zdobył.

Odyseusz i Nikt

Między buntem a pychą jest jeszcze trzecia droga i odkrył ją najsprytniejszy z Greków. Wygrał, bo nie miał imienia, i przegrał, kiedy je podał.

Jan Parandowski, Mitologia

Żeglując po Morzu Sycylijskim, przybiły statki Odyseusza do ziemi ze wszech miar urodzajnej, na której wypasały się nieprzeliczone stada kóz i owiec. Wszystko to należało do cyklopów, olbrzymów o jednym oku w środku czoła. Najpotężniejszy wśród nich był Polifem, syn Posejdona. Odyseusz wziął dwunastu towarzyszy, bukłak wybornego wina, trochę zapasów i ruszył w głąb kraju, chcąc poznać obyczaje dziwnych mieszkańców. Pieczara, w której mieszkał Polifem, była pusta: gospodarza nie było w domu. Weszli tedy i czekali. Przyszedł dopiero pod wieczór. Na jego widok struchlały im serca. Był wielki jak góra. Zapędził trzodę do pieczary, a wejście zamknął głazem tak ogromnym, że dwadzieścia cztery woły nie ruszyłyby go z miejsca. Wydoił kozy i owce, rozpalił ognisko i przy świetle ujrzał w kącie gromadkę ludzi. Odyseusz powiedział, że nazywa się: Nikt, ale on nie słuchał, tylko porwał dwóch, rozszarpał na kawałki i zjadł. Tak mu smakowało, że szpik z kości wysysał. Na śniadanie zjadł znowu dwóch i obiecał Odyseuszowi – nazywał go: Nikt – że go sobie na ostatek zachowa.

Syn Laertesa odparł, że umie ocenić ten zaszczyt i poczęstował olbrzyma kubkiem starego wina. Polifem nigdy nie pił nic równie doskonałego. Kazał sobie jeszcze raz nalać i pił, aż go odeszła przytomność i runął powalony snem bezwładnym. Odyseusz rozpalił ogień, włożył doń tęgi kół z drzewa oliwnego, a gdy się drzewo zajęło, wraził rozżarzoną głownię w oko Polifema. Oślepiony cyklop ryczał z bólu, aż drżały ściany pieczary. Lecz nie mógł pochwycić ani Odyseusza, ani jego towarzyszy, którzy zwinnie uciekali po zakamarkach jaskini. Wtedy siadł przy wyjściu i czekał. Tymczasem chytry król Itaki obmyślił nowy podstęp. Przywiązał siebie i towarzyszy pod brzuchami baranów i tak razem z trzodą wymknął się z więzienia.

Na koniec przekonał się Polifem, że zdrajca uszedł. Zwołał swoich ziomków, olbrzymich jak sam cyklopów, i prosił, żeby go pomścili. Oni zaś pytali, kto mu oko wypalił. „Nikt! Nikt” – krzyczał Polifem, bo tak mu się Odyseusz przedstawił pierwszego dnia. Ale wszyscy myśleli, że cyklop oszalał: mówi, że nikt mu oka nie wypalił, a jednocześnie wzywa pomocy. I odeszli do swoich domów. Odyseusz zdążył wsiąść na okręty, a odbijając od brzegu, zaczął się przechwalać: „Słuchaj, cyklopie, jeśli ktokolwiek zapyta, kto cię oślepił, powiedz: ten, co zburzył Troję, syn Laertesa!”. Było to w złej chwili powiedziane. Polifem stanął na wybrzeżu i zaczął się modlić do ojca swego: „Usłysz mnie, Posejdonie, władco ziemi błękitno-grzywy, jeślim ja twój syn, a ty moim ojcem, spraw, aby Odys grodoburca nie wrócił do domu. A jeśli mu przeznaczone wrócić do ziemi ojczystej, niechaj późno przybędzie i w nędzy, straciwszy wszystkich towarzyszy, na cudzym okręcie, a w domu niech go spotka niedola”. Usłuchał go Posejdon i klątwa Polifema miała się spełnić co do słowa.70

jest pierwszym w literaturze gospodarzem, który zjada gości, ale trzeba uczciwie dodać, że goście weszli mu do domu bez zaproszenia. U towarzysze chcieli zabrać sery i uciekać, a uparł się zostać, bo liczył na prezenty od gospodarza71. Dostał je w postaci obietnicy, że zostanie zjedzony jako ostatni.

Najciekawsze dzieje się jednak w języku. Odyseusz przedstawia się jako Nikt i po polsku to zgrabny żart, a po grecku żart z drugim dnem. „Nikt” brzmi tam Outis. Kiedy sąsiedzi pytają cyklopa, czy ktoś go krzywdzi, mówią mē tis, czyli „chyba nikt”, a każdy Grek słyszał w tym mētis: spryt, przemyślność. To ta sama , którą połknął i która przez jego rozwaloną czaszkę wydała na świat . Homer bawi się tym otwarcie: Odyseusz śmieje się w duchu, że cyklopa oszukało jego imię i „nienaganny spryt”, czyli mētis72. Przydomek Odyseusza, polymētis, znaczy zresztą „wielce przemyślny”. Polski czytelnik dostaje z tej gry połowę: olbrzyma oślepił Nikt. Grecki dostawał całość: oślepił go spryt przebrany za nikogo.

Teraz najważniejsze. Odyseusz wygrywa, bo nie ma imienia. Cyklop wzywa pomocy, ale nie potrafi wskazać winnego, więc sąsiedzi wzruszają ramionami i wracają do siebie. Dopiero na łodzi, już bezpieczny, Odyseusz nie wytrzymuje i musi powiedzieć, kim jest: syn Laertesa z , burzyciel Troi. Ego okazało się szybsze od rozumu. Polifem dostaje to, czego mu brakowało, czyli nazwisko do klątwy, a dostaje adres73. Dziesięć lat tułaczki, wszyscy towarzysze martwi, powrót do domu na cudzym okręcie. Pierwszy doxing w dziejach, w dodatku wykonany na sobie samym.

Reżyser Christopher wpuścił tę historię do kin w lipcu 2026 roku. Odyseusza zagrał Matt Damon, Polifema Bill Irwin, a całość jako pierwszy pełnometrażowy film powstała wyłącznie na taśmie IMAX 70 mm74. Część krytyków zarzucała Nolanowi, że za bardzo odszedł od Homera. Trudno się dziwić, skoro Homer zmieścił w jednej księdze to, na co Hollywood potrzebowało trzech godzin i dwustu pięćdziesięciu milionów dolarów: najsprytniejszy człowiek świata przegrywa, kiedy zaczyna się chwalić.

Tę lekcję pokolenie Z odrobiło lepiej niż Odyseusz. Protesty w Nepalu i w Maroku organizowały anonimowe kolektywy na serwerach Discorda, bez liderów, rzeczników i twarzy na plakatach. W Nepalu kandydatkę na tymczasową premierkę wskazano w głosowaniu na Discordzie75. Władza nie miała kogo aresztować ani przekupić, bo po drugiej stronie stał Nikt. Kłopoty zaczynają się w tym samym miejscu co u Odyseusza: kiedy ktoś staje na łodzi i woła, jak się nazywa.

Zakończenie

Od tamtej kampanii i od pierwszego kamienia minęło jakieś trzy tysiące lat, a młodzi ludzie znowu wychodzą na ulice. W listopadzie 2024 roku w zrobili to studenci, po tym jak na dworcu w zawaliło się betonowe zadaszenie i zabiło szesnaście osób76, a nikt nie chciał powiedzieć, kto za to odpowiada. We Francji we wrześniu 2025 roku ludzie protestowali pod hasłem „Zablokujmy wszystko”77. W Nepalu, na Madagaskarze, w Maroku i w Peru na ulice wyszło pokolenie Z z piracką flagą z japońskiego komiksu, a w Nepalu i na Madagaskarze upadły rządy78. Młodzi odkrywają to, co Grecy wiedzieli od trzech tysięcy lat: ci na górze zawsze pokażą wam grób swojego poprzednika i powiedzą, że teraz będzie inaczej. Każdy z tych protestów to kamień Syzyfa: stacza się, a oni pchają go znowu. Pchają go przy tym jako Nikt, bez wodzów i twarzy, czyli robią to, czego nie potrafił wytrzymać.

W Serbii kamień w końcu dotarł na szczyt. 25 października 2026 roku Lista Studencka wygrała przedterminowe wybory parlamentarne. Według wstępnych wyników dostała 53 procent głosów i bezwzględną większość mandatów, a lista Aleksandara , który dla tych wyborów zrzekł się urzędu prezydenta, 38,8 procent. Do urn poszło prawie 70 procent uprawnionych, najwięcej od rozpadu Jugosławii, a Vučić, którego partia rządziła od 2012 roku, uznał porażkę jeszcze w wieczór wyborczy79. Tym razem nikt nie musiał wyrywać pioruna. Wystarczyło policzyć kartki.

I tu zaczyna się najciekawsza część tej historii. Ruch, który przez dwa lata był Nikim, ma teraz nazwisko na czele listy, kardiologa Iliję Srdanovicia, a wkrótce będzie miał ministrów, gabinety i służbowe samochody. Nikt zawołał z łodzi, jak się nazywa. Od tej chwili obowiązuje go to samo, co wszystkich na górze, i to samo ostrzeżenie, które dostał .

Dlatego nie ufajcie żadnym politykom. Ani , ani Mentzenowi, ani Braunowi, ani Tuskowi, ani Zandbergowi, ani nawet tym, którzy jeszcze wczoraj byli Nikim. Każdy ma dla was swoje złote jabłko, każdy obiecuje złote góry i każdy, kiedy na morzu zrobi się cisza, znajdzie . Agamemnon poświęcił przynajmniej własną córkę, oni poświęcą wasze dzieci. Ich jedynym celem jest kupić was, a gniew bogów zawsze spada na szeregowych, tak jak pod . Jeśli zaś uda wam się obalić własną , pamiętajcie o Bellerofoncie. na nie lata, a kto próbuje wyrwać Zeusowi piorun, zwykle sam nim dostaje.

Jeśli w tej książce jest ktoś, komu warto zaufać, to jeden jedyny bóg, który stanął po stronie ludzi. ulepił człowieka z gliny pomieszanej ze łzami, a potem ukradł dla niego ogień. Nauczył ludzi liczb, pisma, rzemiosła i leczenia80. Przy podziale ofiarnego wołu wyruchał nawet Zeusa, tak że od tej pory bogom palono kości i tłuszcz, a mięso zjadali ludzie81, co było pierwszą w dziejach optymalizacją podatkową na korzyść obywatela. Za to wszystko przykuto go do skały, a orzeł codziennie wyżerał mu wątrobę. O pozwolenie nie prosił, bo wiedział, że go nie dostanie.

Zeus w odwecie zesłał ludziom z beczką, z której wyleciały wszystkie smutki, troski i choroby świata. dodaje, że na dnie beczki została nadzieja82. U nadziei nie ma. Może uznał, że to nie jest materiał dla dzieci.

Ogień już więc macie, a nadzieję musicie znaleźć sami, bo nikt na górze wam jej nie wręczy. Kamień będzie się staczał, bo zawsze się stacza, nawet jeśli raz dotrze na szczyt, i trzeba będzie pchać go od nowa. kazał wyobrażać sobie Syzyfa szczęśliwym. Nie bądźcie idiotami w greckim znaczeniu tego słowa, czyli ludźmi, których obchodzą wyłącznie własne sprawy. Grecy wymyślili demokrację, bo na bogów nie mogli liczyć. Wy też nie możecie, więc zbudujcie świat swoich marzeń. Tylko nie stawiajcie w nim nikomu ołtarza.

Drzewa genealogiczne

Od Chaosu do Olimpijczyków

  • otchłań, z której według Parandowskiego wyłoniły się Niebo i Ziemia
    • ⚭ Ziemia i Niebo
      • tytan
        • ulepił ludzi, ukradł ogień
        • ⚭ „wstecz myślący” i pierwsza kobieta
          • żona Deukaliona
      • ⚭ władcy przed Zeusem
        • rodzeństwo Zeusa
        • ⚭ władca bogów i jego siostra
          • bóg wojny
          • bóg ognia i kowali
          • bogini młodości
Rodowód według Hezjoda (Teogonia). U Hezjoda Gaja powstaje po Chaosie i sama rodzi Uranosa (116–127), a Parandowski pisze, że oboje wyłonili się z Chaosu. Pominięto cyklopów i sturękich, braci tytanów. Parandowski nazywa Prometeusza tytanem, nie podając jego ojca. Aresa i Hefajstosa nazywa synami Zeusa i Hery; u Hezjoda Hera rodzi Hefajstosa sama (927–929). Hebe jako córkę Zeusa i Hery podaje Hezjod (922).

Zeus i boginie

  • ojciec bogów i ludzi
    • pierwsza żona, połknięta w ciąży
      • urodzona z głowy Zeusa; u Parandowskiego bez matki
    • żona przed Herą
      • hory: Praworządność, Sprawiedliwość, Pokój
    • Pamięć
      • opiekunki poezji i sztuk
    • siostra Zeusa
      • porwana przez Hadesa
        • u orfików syn Zeusa i Persefony
    • córka tytanów
    • córka Atlasa
      • posłaniec bogów
    • siostra i ostatnia żona
Według Parandowskiego: Apollo i Artemida (Latona), Hermes (Maja), Ares i Hefajstos (Hera), Muzy (Mnemosyne), hory (Temida). Metis jako matkę Ateny, Demeter jako matkę Persefony i kolejność żon Zeusa podaje Hezjod (Teogonia 886–929). Według orfików, których naukę streszcza Parandowski we wstępie, Zeus miał z własną córką Persefoną syna, Dionizosa Zagreusa.

Zeus i śmiertelniczki

  • w przebraniu chmury, byka, łabędzia albo deszczu
    • zamieniona w krowę
      • król Egiptu
    • porwana przez byka
      • sędziowie podziemia
    • złoty deszcz
    • łabędź
      • czworo dzieci z jednego jaja
    • spłonęła
    • żona Amfitriona
    • zamieniona w niedźwiedzicę
Według Parandowskiego, który o dzieciach Ledy pisze, że „nie mieli rodziców, więc mówiono, że pochodzą od Zeusa”. Matkę Minosa i Radamantysa, Europę, podaje tradycja (Hezjod, Apollodor III 1); w wierszu przytoczonym przez Parandowskiego bracia są „Zeusa złotym potomstwem”. Europę, Ledę i Danae wyhaftowała na swojej tkaninie Arachne.

Ród Tantalosa

  • podał bogom syna na pieczeń
    • ⚭ wskrzeszony, z łopatką z kości słoniowej
      • podał bratu jego synów
        • ⚭ wódz pod Troją
          • ofiara w Aulidzie
          • mściciel ojca
        • ⚭ król Sparty
      • brat Atreusa
        • podani ojcu na uczcie
        • kochanek Klitajmestry
    • ⚭ królowa Teb
      • zabici przez Apollina i Artemidę
Według Parandowskiego (rozdziały „Ród Tantalosa”, „Legendy tebańskie”, „Powrót bohaterów”). Ajgistos jako syn Tiestesa występuje już u Homera (Odyseja IV 518) i Ajschylosa; późniejsza jest dopiero opowieść o jego narodzinach z Pelopii (Hyginus, Fabulae 87–88). Po śmierci Agamemnona Klitajmestra poślubiła Ajgistosa.

Potomkowie Io: od Argos do Heraklesa

  • bóg rzeki w Argolidzie
    • ukochana Zeusa, zamieniona w krowę
      • syn Io i Zeusa, król Egiptu
        • potomek Epafosa, ojciec pięćdziesięciu córek
          • zabiły mężów w noc poślubną
          • ⚭ jedyna, która oszczędziła męża
            • król Argos
              • zginął od dysku wnuka
                • z Zeusem: Perseusz
                  • ⚭ zabił Meduzę
                    • syn Perseusza
                      • ⚭ oboje wnukowie Perseusza
                        • syn Zeusa
                        • syn Amfitriona
              • wysłał Bellerofonta z listem
                • Hera dała im szaleństwo
        • brat Danaosa, ojciec pięćdziesięciu synów
Parandowski, „Legendy argolidzkie” i „Herakles”. Danaos i Ajgiptos „pochodzili od Epafosa” (u Apollodora byli jego prawnukami). Parandowski pisze tylko, że „po Danaosie panował Akrizjos”; ogniwa Hypermestra, Lynkeus i Abas, bliźniacze braterstwo Akrizjosa i Projtosa oraz pochodzenie Alkmeny od Perseusza podaje Apollodor (Biblioteka II 1–4). Lynkeus był jednym z synów Ajgiptosa.

Ród Syzyfa

  • król Koryntu, uwięził Śmierć
    • syn Syzyfa
      • ⚭ pogromca Chimery
          • wnuk Bellerofonta, walczył pod Troją
        • z Zeusem: Sarpedon
          • król Licji, poległ pod Troją
        • zabity przez Aresa
Rodowód według Homera (Iliada VI 152–206), gdzie Glaukos opowiada go Diomedesowi na polu bitwy. Parandowski nazywa Bellerofonta tylko wnukiem Syzyfa.

Ród Kadmosa: Teby

  • ⚭ założyciel Teb i córka Aresa i Afrodyty
    • z Zeusem: Dionizos
      • bóg wina
      • zabity przez matkę w szale
      • rozszarpany przez własne psy
    • ⚭ rzuciła się do morza
    • syn Kadmosa
        • ⚭ zabity przez syna
          • ⚭ zabił ojca, poślubił matkę
Parandowski, „Legendy tebańskie”. Imię matki Akteona (Autonoe) i linię Polidoros, Labdakos, Lajos podaje tradycja (Apollodor, Biblioteka III 4–5); Parandowski pisze, że Lajos objął tron po Amfionie i Zetosie. Jokasta była żoną ojca, a potem syna.

Ród Dardanosa: Troja i Rzym

  • syn Zeusa, protoplasta Trojan
      • od niego Troja
        • od niego Ilion
            • ⚭ ostatni król Troi
              • ⚭ obrońca Troi
                • zabity przy zdobyciu miasta
              • ⚭ sędzia bogiń
              • mąż Heleny po Parysie
              • zabity przez Achillesa
              • wieszczka, której nie wierzono
            • z Afrodytą: Eneasz
              • uciekł z Troi do Italii
                • założyciel Alba Longa
Rodowód według Homera (Iliada XX 215–240), gdzie Eneasz wylicza przodków. Postacie z ostatniego pokolenia za Parandowskim („Oblężenie Troi”, „Wędrówki Eneasza”).

Mit i historia

Dla Greków wojna trojańska była faktem. Eratostenes, ten sam, który zmierzył obwód Ziemi, wyliczył datę zdobycia Troi na rok 1184 p.n.e., a marmurowa Kronika paryjska z III wieku p.n.e. umieszcza wojnę w latach 1217–1208. Ta sama Kronika podaje też datę potopu Deukaliona, 1529 p.n.e., bez cienia wątpliwości, jakby chodziło o powódź z zeszłego roku.

Heinrich Schliemann potraktował Homera jak przewodnik turystyczny. W 1871 roku zaczął kopać na wzgórzu Hisarlik w Turcji, a w 1876 roku w Mykenach wydobył złotą maskę i ogłosił, że spojrzał w twarz Agamemnonowi. Maska okazała się starsza od tradycyjnej daty wojny o mniej więcej trzysta lat. W 1900 roku Arthur Evans odkopał pałac w Knossos i nazwał całą kulturę Krety minojską, od imienia mitycznego Minosa, więc mit sam nadał nazwę historii.

Kreta minojskaGrecja mykeńskaWieki ciemneArchaikKlas.upadek pałaców, ok. 1200–1150ARCHEOLOGIATRADYCJALITERATURA200018001600140012001000800600400lata p.n.e.ok. 1900 pierwszy pałac w Knossosok. 1600 groby szybowe w Mykenachok. 1450 najstarsze tabliczki pisma linearnego Bok. 1250 Brama Lwów w Mykenachok. 1180 pożar Troi VIIaok. 800 alfabet grecki776 igrzyska w Olimpii (tradycja)480 Salaminaok. 1529 potop Deukaliona (Kronika paryjska)ok. 1212 wojna trojańska (Kronika paryjska)1184 zdobycie Troi według Eratostenesaok. 750 Homerok. 700 Hezjod458 OrestejaODKRYCIA1875190019251950//1871 Schliemann kopie w Troi1876 maska „Agamemnona” z Myken1900 Evans w Knossos1952 Ventris odczytuje linearne B

Mimo to wiele się zgadza. Mykeny były w XIV i XIII wieku p.n.e. potężną twierdzą, Brama Lwów stanęła około 1250 roku, a mykeńscy urzędnicy zapisywali grekę pismem linearnym B, które w 1952 roku odczytał Michael Ventris. Jedna z warstw Troi, oznaczana jako VIIa, zginęła w pożarze około 1180 roku p.n.e., bardzo blisko daty Eratostenesa. Czy był to ślad wojny Agamemnona, archeolodzy spierają się do dziś.

Około 1200–1150 roku p.n.e. cały świat pałaców upadł, a Grecja na mniej więcej czterysta lat straciła pismo. Kiedy około 800 roku Grecy znów zaczęli pisać, tym razem alfabetem przejętym od Fenicjan, epoka brązu była już tylko opowieścią przekazywaną przez śpiewaków. Homer i Hezjod spisali wspomnienie świata, którego nie widzieli. Z pałaców zostały ruiny, z królów herosi, a z archiwów legendy. Bogowie przetrwali najlepiej, bo nikt nie mógł sprawdzić, czy kłamią.

Źródła: Parian Chronicle, Troy, Mask of Agamemnon, Lion Gate, Linear B, Arthur Evans, Late Bronze Age collapse, Greek alphabet (angielska Wikipedia). Daty epoki brązu są przybliżone.

Mapa

Morze EgejskieMorze JońskiePeloponezKretaAzja MniejszaTesaliaBeocjaArgolidaOlimpTrojaTenedosMykenyArgosTebyAulidaAtenySalaminaEleuzisDelfyDodonaOlimpiaKoryntSpartaItakaKnossosIda (grota Zeusa)DelosSipylosLicja
Podkład: Natural Earth 1:10 mln, linia brzegowa, jeziora i rzeki (domena publiczna). Licja i Sipylos zaznaczone w przybliżeniu.

Chronologia

Daty starożytne są w większości orientacyjne; przy dziełach podano tradycyjne datowanie.

DataWydarzenie
II tysiąclecie p.n.e.Przodkowie Greków mówiący językiem indoeuropejskim są już w Egei; drogi i daty ich przybycia pozostają sporne.
VIII w. p.n.e.Homer, Iliada i Odyseja (datowanie tradycyjne).
776 p.n.e.Tradycyjna data pierwszych igrzysk w Olimpii.
VIII–VII w. p.n.e.Hezjod, Teogonia i Prace i dni.
ok. 570–470 p.n.e.Ksenofanes z Kolofonu krytykuje bogów Homera i Hezjoda.
508/507 p.n.e.Reformy Klejstenesa: początek demokracji ateńskiej.
480 p.n.e.Bitwa pod Salaminą; według Plutarcha przed bitwą złożono w ofierze trzech perskich jeńców.
476 p.n.e.Pindar, Oda olimpijska I, z odrzuceniem opowieści o zjedzeniu Pelopsa.
458 p.n.e.Ajschylos wystawia Oresteję.
405 p.n.e.Pośmiertne wystawienie Ifigenii w Aulidzie Eurypidesa.
przełom IV i III w. p.n.e.Euhemeros, Święta historia: bogowie jako ubóstwieni królowie.
42 p.n.e.Senat rzymski ogłasza Juliusza Cezara bogiem (Divus Iulius).
ok. 8 n.e.Owidiusz kończy Przemiany.
I–II w. n.e.Plutarch pisze żywoty, Pauzaniasz opisuje Helladę.
1895Jan Parandowski przychodzi na świat we Lwowie.
1924Pierwsze wydanie Mitologii.
1933Powieść Dysk olimpijski; Parandowski zostaje prezesem polskiego PEN Clubu.
1936Brązowy medal w konkursie literackim igrzysk w Berlinie.
1942Albert Camus, Mit Syzyfa.
1944W powstaniu warszawskim płonie archiwum i niewydane rękopisy Parandowskiego.
1953Przekład Odysei prozą.
1964Nagroda Państwowa I stopnia i podpis pod „Listem 34”.
1978Śmierć Parandowskiego w Warszawie.
1 listopada 2024Katastrofa zadaszenia dworca w Nowym Sadzie; początek protestów w Serbii.
9 września 2025Dymisja premiera Nepalu po protestach pokolenia Z.
10 września 2025Ogólnokrajowa blokada Bloquons tout we Francji.
październik 2025Obalenie prezydenta Madagaskaru po protestach pokolenia Z.
27 września 2026Aleksandar Vučić zrzeka się urzędu prezydenta Serbii, by stanąć na czele listy wyborczej.
25 października 2026Lista Studencka wygrywa przedterminowe wybory parlamentarne w Serbii; Vučić uznaje porażkę.

Indeks

Bogowie i postacie mitów

Autorzy i postacie historyczne

Miejsca

Przypisy

  1. Parandowski, Mitologia, rozdz. „Bogowie olimpijscy”, podrozdział „Atena (Minerwa)”. ↩

  2. „Na początku było Słowo” (J 1,1). ↩

  3. Hezjod, Teogonia 116: jako pierwszy powstał Chaos. ↩

  4. Hezjod, Teogonia 886–900 (połknięcie Metis) i 924–926 (narodziny Ateny z głowy Zeusa). Parandowski pomija Metis, a środek na wymioty dla Kronosa przypisuje Rei; w innych przekazach podaje go właśnie Metis (Apollodor, Biblioteka I 2,1). ↩

  5. U Owidiusza (Przemiany VI 1–145) tkaniny Arachne nie potrafiłaby zganić ani Pallas, ani Zazdrość (VI 129–130). Atena bije dziewczynę czółenkiem, a ta wiesza się z upokorzenia. ↩

  6. Pełniejszą listę tematów tkaniny, wyłącznie miłosnych przygód bogów, podaje Owidiusz, Przemiany VI 103–128. ↩

  7. Parandowski, rozdz. „Bogowie olimpijscy”, podrozdział „Apollo”. ↩

  8. Owidiusz, Przemiany VI 382–400. Sędziów z góry Nysa wspomina także Diodor Sycylijski (III 59). ↩

  9. Homer, Iliada XXIV 602–617; Owidiusz, Przemiany VI 146–312. Niobe była córką Tantalosa, czyli ciotką Atreusa (zob. drzewo rodu). ↩

  10. Parandowski, rozdz. „Historia wojny trojańskiej”, podrozdział „Oblężenie Troi”; źródłem epizodu jest Homer, Iliada I 8–52. ↩

  11. U Owidiusza (Przemiany XI 146–193) Midas słucha zawodów Apollina z Panem, nie z Marsjasem, a rozstrzyga je bóg góry Tmolos. Parandowski łączy oba podania w jedno. ↩

  12. Parandowski, rozdz. „Bogowie olimpijscy”, podrozdział „Apollo”. ↩

  13. Parandowski, rozdz. „Wiadomości wstępne”. ↩

  14. Plutarch, Temistokles 13,2–3, w przekładzie przytoczonym przez Parandowskiego. Plutarch powołuje się na Faniasa z Lesbos, perypatetyka z IV w. p.n.e.; historyczność tej ofiary bywa kwestionowana. ↩

  15. Ustrój demokratyczny wprowadziły w Atenach reformy Klejstenesa z 508/507 p.n.e.; zob. Demokracja ateńska. ↩

  16. Parandowski, rozdz. „Wiadomości wstępne”. Czy w Atenach epoki klasycznej farmakosów rzeczywiście zabijano, pozostaje sporne: część scholiów mówi o zabiciu, część badaczy przyjmuje rytualne wypędzenie (Bremmer 1983). ↩

  17. Elian, O właściwościach zwierząt XII 34: cielę obute w koturny składano Dionizosowi, a zabójcę kamienowano i przepędzano nad morze. ↩

  18. Przykładem jest raport niezależnej komisji CIASE dla Kościoła we Francji (2021), który obejmował lata 1950–2020. ↩

  19. Ostatnie zdania rozdziału „Wiadomości wstępne” mówią o neoplatonizmie, który „poszedł jednak na marne, gdyż jedyną religią, która naprawdę odpowiadała potrzebie czasu – było chrześcijaństwo”. ↩

  20. Nota „O autorze” w wykorzystanym wydaniu; według Wikipedii uczył wtedy w szkołach w Woroneżu i Saratowie. ↩

  21. W latach 1957 i 1959. ↩

  22. Powieść wydana w 1933 r. Brązowy medal w konkursie literackim igrzysk w Berlinie (1936). ↩

  23. Przekład wydany w 1953 r. ↩

  24. List do premiera Józefa Cyrankiewicza przeciwko zaostrzeniu cenzury i ograniczaniu przydziału papieru, złożony 14 marca 1964 r. ↩

  25. Parandowski, rozdz. „Wiadomości wstępne”, pierwszy akapit. ↩

  26. Robert Graves, The Greek Myths, 1955; polskie wydanie: Mity greckie. Interpretacje Gravesa, oparte na jego koncepcji pierwotnego kultu Bogini, krytykowali historycy religii. ↩

  27. Zygmunt Kubiak, Mitologia Greków i Rzymian, 1997. ↩

  28. Stephen Fry, Mythos, 2017. ↩

  29. Parandowski, rozdz. „Narodziny świata”. Hezjod mówi wprost o kastracji (Teogonia 176–182); z krwi Uranosa rodzą się Erynie, a z piany Afrodyta. ↩

  30. Hezjod, Teogonia 453–506; Parandowski, rozdz. „Narodziny świata”. ↩

  31. Mytikas ma 2918 m; pierwsze udokumentowane wejście: Frédéric Boissonnas, Daniel Baud-Bovy i Christos Kakkalos, 2 sierpnia 1913 r. Rysy mają 2499 m. ↩

  32. Kajlas (6638 m) nie ma udokumentowanego wejścia, a wspinaczkę zakazują władze Chin. Nanda Devi (7816 m) zdobyli w 1936 r. Bill Tilman i Noel Odell; wschodni wierzchołek (7434 m) prawdopodobnie Jakub Bujak i Janusz Klarner 2 lipca 1939 r. ↩

  33. Parandowski, rozdz. „Bogowie olimpijscy”, podrozdział „Zeus (Jowisz)”. ↩

  34. Homer, Iliada XV 18–24, gdzie Zeus sam przypomina Herze tę karę. ↩

  35. Procedura „Niebieskie Karty” w polskim prawie dotyczy przeciwdziałania przemocy domowej. ↩

  36. Homer, Iliada I 396–406: uwolnić Zeusa pomógł sturęki Briareus, wezwany przez Tetydę. ↩

  37. Owidiusz, Przemiany I 583–746; Parandowski, rozdz. „Bohaterowie”, podrozdział „Legendy argolidzkie”. ↩

  38. Parandowski, rozdz. „Bogowie olimpijscy”, podrozdział „Hera (Junona)”. ↩

  39. Tak Parandowski. U Owidiusza (Przemiany VIII 618–724) okolica zamienia się w bagno, a o żabach nie ma mowy; w żaby zamienia wieśniaków Latona w innym podaniu (VI 313–381). ↩

  40. Parandowski, rozdz. „Bohaterowie”, podrozdział „Ród Tantalosa”. Pindar (Oda olimpijska I 25–27 i 46–53) odrzuca tę wersję jako oszczerstwo wobec bogów. ↩

  41. Parandowski, „Ród Tantalosa”. Ucztę Tiestesa wspomina Kasandra u Ajschylosa (Agamemnon 1090–1097), a opowiada ją Ajgistos (1583–1602). ↩

  42. Ksenofanes, fr. 21 B 11 DK; o wołach, koniach i lwach fr. 21 B 15 DK. Cytaty w przekładzie przytoczonym przez Parandowskiego, rozdz. „Wiadomości wstępne”. ↩

  43. Herodota nazywa „ojcem historii” Cyceron (O prawach I 5). ↩

  44. Metodę Eratostenesa (cień w Aleksandrii, jego brak w Syene) opisuje Kleomedes, Caelestia I 7. Dokładność wyniku zależy od nieznanej długości stadionu, którego użył. ↩

  45. Greckie idiōtēs oznaczało osobę prywatną, w przeciwieństwie do obywatela pełniącego urząd, a także laika. ↩

  46. Parandowski, „Zeus (Jowisz)”. O indoeuropejskim bogu nieba i jego imieniu: West 2007. ↩

  47. Pochodzenie greki i drogę jej przodka na Bałkany omawiają van Beek 2022 i Lazaridis i in. 2022; szczegóły i chronologia pozostają przedmiotem sporu. ↩

  48. Parandowski, „Wiadomości wstępne”. Przykładem jest grób Hiakintosa pod tronem Apollina w Amyklaj (Pauzaniasz III 19,3). ↩

  49. Parandowski, „Wiadomości wstępne”; Pauzaniasz VIII 41,4–6 (świątynia Eurynome w okolicach Figalii). ↩

  50. Parandowski, „Wiadomości wstępne”. ↩

  51. Parandowski, „Wiadomości wstępne”; poglądy Euhemerosa znamy z Diodora (VI 1) w przekazie Euzebiusza. ↩

  52. Pierwszym ubóstwionym oficjalnie Rzymianinem był Juliusz Cezar (Divus Iulius, 42 p.n.e.); zob. Apoteoza. ↩

  53. Hipokrates, O świętej chorobie 1. ↩

  54. Parandowski, „Zeus (Jowisz)”. Tabliczki z Dodony wydał Lhôte 2006; ich treść omawia Eidinow 2007. ↩

  55. Parandowski, „Wiadomości wstępne”, ustęp o wyroczni delfickiej. ↩

  56. Tak u Parandowskiego i w zakończeniu zachowanej wersji Ifigenii w Aulidzie Eurypidesa, uważanym zwykle za późniejszy dopisek. W Agamemnonie Ajschylosa (205–247) ofiara zostaje złożona i to ona jest motywem Klitajmestry. ↩

  57. Poselstwo do Achillesa i dary Agamemnona: Homer, Iliada IX 260–299. ↩

  58. Tak Parandowski („Powrót bohaterów”). U Homera (Odyseja XI 405–434) Ajgistos zabija Agamemnona podczas uczty z pomocą Klitajmestry, która sama zabija Kasandrę. U Ajschylosa (Agamemnon 1107–1129 i 1379–1398) Klitajmestra zabija męża w kąpieli, oplątawszy go szatą jak siecią. ↩

  59. Sąd Parysa znany jest z Kypriów w streszczeniu Proklosa; Parandowski, „Oblężenie Troi”. ↩

  60. Parandowski, rozdz. „Bohaterowie”, podrozdział „Legendy korynckie”. „Sabałowa bajka” to aluzja do opowiadania Henryka Sienkiewicza (1889), spisanego z gawędy Jana Krzeptowskiego-Sabały o chłopie, który zamknął Śmierć w wierzbie. ↩

  61. O bogactwie Koryntu, który leżał między portami Lechajon i Kenchreaj i pobierał opłaty od handlu w obu kierunkach, pisze Strabon, Geografia VIII 6,20. ↩

  62. Apollodor, Biblioteka I 9,3. ↩

  63. Wersję o uwięzieniu Tanatosa i uwolnieniu go przez Aresa podaje Ferekydes z Aten (scholia do Iliady VI 153); powrót z Hadesu podstępem zna już Teognis (w. 702–712). ↩

  64. Homer, Odyseja XI 593–600. ↩

  65. Tantalos: Homer, Odyseja XI 582–592; Danaidy: Parandowski, „Legendy argolidzkie”. ↩

  66. Albert Camus, Le Mythe de Sisyphe, Paryż 1942, ostatnie zdanie eseju; polski przekład: Mit Syzyfa. ↩

  67. Parandowski, „Legendy korynckie”. Złote wędzidło od Ateny: Pindar, Oda olimpijska XIII 63–92; Pegaz z szyi Meduzy: Hezjod, Teogonia 280–286. ↩

  68. Homer, Iliada VI 152–211; „złowrogie znaki” na złożonej tabliczce: VI 168–170. Żona Projtosa nazywa się u Homera Anteja, w późniejszej tradycji Stenebeja. ↩

  69. Pindar, Oda istmijska VII 43–47. Samotną tułaczkę Bellerofonta „unikającego ludzi” opisuje już Homer, Iliada VI 200–202. ↩

  70. Parandowski, rozdz. „Historia wojny trojańskiej”, podrozdział „Tułaczka Odyseusza”. Modlitwa Polifema odpowiada Odysei IX 528–535. ↩

  71. Homer, Odyseja IX 224–230. ↩

  72. Outis: Odyseja IX 366–367; mē tis i mētis: IX 405–414, zwłaszcza 410 i 414. Gra słów jest jednym z najczęściej omawianych miejsc poematu. ↩

  73. Odyseusz podaje imię: Odyseja IX 502–505; klątwa Polifema: IX 528–535. ↩

  74. The Odyssey (2026), reż. Christopher Nolan, premiera kinowa 17 lipca 2026 r.; budżet szacowany na 250 mln dolarów. ↩

  75. Sushila Karki została wskazana w głosowaniu na serwerze Discorda, a 12 września 2025 r. objęła urząd tymczasowej premier Nepalu. Kolektyw GenZ 212 w Maroku również działał anonimowo. ↩

  76. Zadaszenie zawaliło się 1 listopada 2024 r.; 14 osób zginęło na miejscu, dwie zmarły później. ↩

  77. Ruch Bloquons tout wezwał do ogólnokrajowej blokady 10 września 2025 r. ↩

  78. W Nepalu premier K. P. Sharma Oli ustąpił 9 września 2025 r.; na Madagaskarze protesty zakończyły się w październiku 2025 r. przewrotem jednostki CAPSAT i obaleniem prezydenta Andry’ego Rajoeliny. Flaga Słomkowych Kapeluszy pochodzi z mangi One Piece. ↩

  79. Wstępne wyniki Republikańskiej Komisji Wyborczej (RIK) po przeliczeniu 96,9% lokali: Lista Studencka 53%, lista „Aleksandar Vučić – Zjednoczona Serbia” 38,8%; projekcja CeSID–Ipsos: 141 i 103 mandaty na 250. Frekwencja 68,95%. Vučić zrezygnował z urzędu prezydenta 27 września 2026 r., aby kandydować na premiera; listę studencką otwierał Ilija Srdanović. ↩

  80. Katalog darów Prometeusza: Ajschylos, Prometeusz skowany 436–506; Parandowski, „Narodziny świata”. ↩

  81. Hezjod, Teogonia 535–557 (podział w Mekone); kara: 521–525. ↩

  82. Hezjod, Prace i dni 90–105; o nadziei wersy 96–99. U Parandowskiego („Narodziny świata”) z beczki wylatują wyłącznie nieszczęścia. ↩

Bibliografia

Fragmenty Mitologii Jana Parandowskiego według wydania Aleksandria Media, Katowice 2024.